Emu, kojarzony i mylony często ze strusiem, jest dużym nielotnym ptakiem, żyjącym w Australii. Wielkie zdziwienie wywołał spacer tego nielota po mazowieckim lesie. Zmarzł, bo uciekał przed fajerwerkami.
Do zdarzenia doszło kilka dni temu. Jak poinformowało Nadleśnictwo Garwolin, spacerowicz w Hucie Garwolińskiej zauważył dużego ptaka, przypominającego strusia. Powiadomił o wszystkim leśników.
Pierwszego dnia nie udało się zwierzaka odnaleźć, a noc przyszła z mrozem i śniegiem – relacjonuje Nadleśnictwo Garwolin. Następnego dnia rano leśnicy z Leśnictwa Huta, idąc trop w trop po świeżych śladach odciśniętych na śniegu, dotarli do miejsca, gdzie ukrywał się ptak. Okazało się, że to Fabiś – samiec emu, który dzień wcześniej uciekł z hodowli, przerażony hukiem fajerwerków. Panika zapędziła go ponad 3 kilometry w głąb lasu, w zupełnie obce i niebezpieczne dla niego środowisko – relacjonują leśnicy. Po nocy spędzonej na mrozie zmęczony i głodny, Fabiś pozwolił do siebie podejść. Był spokojny i ufny. Niedługo później bezpiecznie wrócił do swojego właściciela. Ta historia zakończyła się szczęśliwie, bo pomoc przyszła na czas, niestety wielu zwierząt nie udaje się odnaleźć – przypomina Nadleśnictwo Garwolin. Apeluje o rozwagę, przypomina, że rezygnacja z fajerwerków to realna pomoc dla zwierząt. Emi to nielotny ptak z Australii, drugi co do wielkości po strusiu ptak na świecie. Może mierzyć nawet 2 metry wysokości – podsumowują leśnicy.



