Po raz kolejny oszuści wykorzystali emocje ludzi. Starsza pani na wiadomość o wypadku córki przekazała gotówkę i kosztowności. Wypadku nie było, oszustwo już tak. 79-latka straciła 24 tysiące.
Na celowniku oszustów znalazła się starsza kobieta z Żoliborza. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policja, do 79-latki zadzwonił mężczyzna podający się za policjanta. Twierdził, że córka kobiety spowodowała wypadek i potrąciła ciężarną kobietę, która w stanie ciężkim trafiła do szpitala. Oszust poinformował, że aby uniknąć aresztowania córki, konieczna jest wpłata 300 tysięcy złotych. W tle rozmowy pojawił się głos rzekomej córki, która w emocjach opowiedziała pokrzywdzonej o wypadku, błagała o pomoc. Kobieta spakowała 900 dolarów, 1200 złotych i złotą biżuterię do koperty, a kilkanaście minut później przekazała ją nieznajomemu mężczyźnie, podającemu się za adwokata. Po przekazaniu „kaucji” oszust nakazał starszej pani rozłączyć się, twierdząc, że rozmowa może być podsłuchiwana. Kilka minut później kobieta skontaktowała się z prawdziwą córką, która zaprzeczyła, by doszło do jakiegokolwiek wypadku. Wtedy 79-latka zrozumiała, że padła ofiarą przestępstwa – relacjonuje policja. Trwają czynności w sprawie. Do podobnej sytuacji doszło w pierwszych dniach lipca na Bielanach.
Tak oszukali staruszka z Bielan
86-letni mieszkaniec dzielnicy odebrał telefon od oszustów. W słuchawce odezwała się kobieta, podająca się za synową – relacjonuje policja. Powiedziała, że jego syn miał wypadek, przejechał na czerwonym świetle i potrącił na pasach ciężarną kobietę. Chwilę później do rozmowy włączył się mężczyzna, podający się za syna pokrzywdzonego, a następnie kolejny jako funkcjonariusz policji ruchu drogowego – relacjonuje policja. Fałszywy funkcjonariusz poinformował staruszka, że jeśli potrącona kobieta umrze, jego synowi grozi do 12 lat więzienia. Jednocześnie zasugerował, że możliwe jest „polubowne” załatwienie sprawy, ale potrzebna jest kwota 300 tysięcy dolarów. Pokrzywdzony zebrał wszystkie cenne przedmioty, które miał w domu – pieniądze, złote pierścionki oraz sztabki złota i włożył je do kosmetyczki. Następnie przekazał całość nieznajomemu mężczyźnie, który przyszedł na jego klatkę schodową – relacjonuje policja. 86-latek stracił 93 tysiące złotych. Policja przypomina, że prawdziwi funkcjonariusze nigdy nie proszą o pieniądze – ani w gotówce, ani w przelewie, ani przez pośredników.
Uważajmy na metody oszustów
Dlatego nie należy przekazywać pieniędzy obcym osobom, niezależnie od tego, za kogo się poddają. Choć odebranie wiadomości o wypadku kogoś bliskiego wywołuje zdenerwowanie, warto jednak zachować spokój i zdrowy rozsądek. Najlepiej rozłączyć się i zadzwonić do bliskiej osoby, by sprawdzić, czy faktycznie coś się stało, czy nie. Po zweryfikowaniu informacji należy powiadomić policję. Warto też porozmawiać ze starszymi osobami z rodziny. Uświadomić ich, jak działają oszuści – informuje policja. Choć warto podkreślić, że ofiarą oszustów nie padają tylko osoby starsze. W ich przypadku najczęściej historyjki przestępców dotyczą rzekomych wypadków bliskich osób. Osoby młodsze padają ofiarami znajomości internetowych o charakterze uczuciowym – na przykład przelewają „internetowej miłości” pieniądze, a kontakt się urywa. Młodzi padają też ofiarą oszustów podających się za pracowników banku. Choć każdy myśli, że sam oszustom się nie da, jak wynika z relacji pokrzywdzonych, przestępcy bywają bardzo przekonujący. Tym bardziej zachowajmy ostrożność i zasadę ograniczonego zaufania.



