15 lat więzienia grozi mężczyźnie, który zaatakował kobietę na przystanku przy Płochocińskiej. Sprawca odpowie za próbę zgwałcenia.
Do zdarzenia doszło kilkanaście dni temu na Białołęce, teraz policja podała szczegóły. Jak informuje Komenda Stołeczna Policji, wszystko zaczęło się 7 listopada. Około 19.30, na przystanku autobusowym przy ul. Płochocińskiej kobieta czekała na autobus. Nagle zaatakował ja nieznajomy mężczyzna. Napastnik wciągnął kobietę za przystanek autobusowy. Pokrzywdzona krzykiem odstraszyła agresora. Zanim uciekł, nagrała go swoim telefonem komórkowym – relacjonuje policja.
Na miejsce zdarzenia przybyła policja, pogotowie ratunkowe. A także funkcjonariusze z grupy dochodzeniowo-śledczej, technik kryminalistyki i przewodnik z psem tropiącym. Na szczęście kobieta nie odniosła poważnych obrażeń fizycznych i nie wymagała hospitalizacji – relacjonuje policja. Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania napastnika. Około 21.30 namierzyli go w rejonie ulic Modlińskiej i Światowida. Funkcjonariusze zatrzymali 37-latka. Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Policjanci przyjęli od pokrzywdzonej zawiadomienie o przestępstwie. Szczegółowo przeanalizowali również kartotekę kryminalną podejrzanego. Wynikało z niej, że mężczyzna w przeszłości był sześciokrotnie zatrzymywany, w związku z licznymi przestępstwami, wielokrotnie poszukiwany, zarówno nakazami doprowadzenia, jak i listem gończym i nie miał stałego miejsca pobytu. Odbywał też wieloletnie kary pozbawienia wolności, w zakładach karnych i aresztach śledczych. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zgwałcenia. Sąd tymczasowo aresztował 37-latka. Mężczyźnie grozi kara do 15 lat więzienia – podsumowuje policja.



