Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i kilka karetek, zastępy straży pożarnej, policja prowadziły akcję ratunkowe w otoczeniu strzelnicy na Ursynowie. W wyniku pożaru zginęły cztery osoby, są ranni.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 21 marca po południu przy ulicy Migdałowej w Warszawie.
Dramat przy Migdałowej
Jak poinformowała wieczorem Komenda Stołeczna Policji, okoliczności tragedii wyjaśniają policyjni śledczy pod nadzorem prokuratora. W czynnościach bierze udział biegły z zakresu pożarnictwa. Miejsce pożaru zabezpieczali funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Warszawie – czytamy w komunikacie. Początkowo w mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że pożar wybuchł w stojącym przy Migdałowej busie, potem zajął budynek. Okazało się jednak, że ogień najprawdopodobniej pojawił się w budynku, skąd przeniósł się na samochód. Pojawiły się kłęby dymu, na miejsce przybyły policja, straż pożarna, pogotowie ratunkowe. Okazało się, że płonie lokal na parterze budynku biurowego przy Migdałowej 4. Znajdowała się tam siłownia, w której trwał remont. Ogień objął też stojący na parkingu samochód (bus) i kontener na śmieci. Niestety, cztery osoby zginęły. Dwie w stanie ciężkim trafiły do szpitala. Jedną zabrał śmigłowiec LPR, drugą karetką. Strażacy ugasili już pożar, trwa ustalanie jego przyczyn – informowali policjanci.
Głośne pożary w stolicy
Ostatnio w stolicy doszło do kilku głośnych pożarów. W mijającym tygodniu niemal doszczętnie spłonął powstający właśnie blok na Białołęce. Jak informował „Super Express” pożar wybuchł na parterze powstającego budynku, ogień błyskawicznie objął całą elewację. Tam na szczęście akcja ratownicza przyniosła skutek. Operator dźwigu utknął na wysokości, uratowali go ratownicy wysokościowi, mężczyzna trafił do szpitala. Pogorzelisko robiło po pożarze ponure wrażenie – informował „Super Express”. 24 stycznia do tragicznego pożaru doszło na Grochowie. Spaliło się mieszkanie przy Garibaldiego, strażacy znaleźli w pogorzelisku ciało młodej, 22-letniej kobiety. Również w styczniu doszło do bardzo groźnego pożaru w Ursusie, przy Bohaterów Warszawy. Tam na szczęście nikt nie zginął. W ubiegłym roku dwukrotnie płonął kultowy Bazar Różyckiego, a rok wcześniej doszło do podpalenia i ogromnego pożaru hali na Marywilskiej. W przypadku pożaru „Różyca” były spekulacje o podpaleniu, pożar Marywilskiej był atakiem terrorystycznym, co potwierdzały służby.
Ogień i dym zabijają
Zagrożenie pożarowe często bywa niestety lekceważone. Wielu z nas uważa, że „to ich nie dotyczy”. Niestety, do tragicznych zdarzeń dochodzi stosunkowo często. Pomijając kwestię celowych podpaleń, powodem takich zdarzeń bywają awarie instalacji, błędy ludzkie, czasem zbieg różnych czynników. Warto pamiętać, by nawet w chwili, gdy pożar jest jeszcze niewielki, ale widzimy, że nie będziemy w stanie sami go ugasić, uciec i zadbać o osoby w pobliżu. Zagrożenie to nie tylko ogień. Także trujące gazy, które mogą rozprzestrzenić się po większej liczbie pomieszczeń i sprawić, że ogień pojawi się nagle też w innych miejscach i np. odetnie nam drogę ewakuacji. Czad, który nie ma zapachu, ale w chwili pożaru się rozprzestrzenia. Warto więc dbać o profilaktykę (na przykład w domu nie zostawiać włączonych do prądu na noc ładowarek, zabawek, sprzętów, których działanie nie jest niezbędne. Dbać o sprawność instalacji. W razie zagrożenia zachowajmy zimną krew, ewakuujmy siebie i bliskich, wezwijmy służby.



