Dziki w mieście pojawiają się od kilku lat. Jest ich coraz więcej, stanowią zagrożenie. Jednocześnie poważne wątpliwości budzi strzelanie do zwierząt, także warchlaków, także wśród zabudowań. Racje mają obie strony. A na rozwiązanie najlepsze – bezkrwawe uśpienie zwierząt i wywiezienie ich do lasu – nie pozwalają regulacje związane z ASF. Będzie jeszcze gorzej.
W tej sprawie łatwo zostać radykałem i stanąć jednoznacznie po którejś ze stron. Słysząc o zabiciu lochy z warchlakami, czy stada dzików w dwóch dzielnicach stolicy, trudno się nie oburzyć. Z drugiej strony, gdy zamiast informacji o biednych, zabijanych zwierzętach dotrze do nas wiadomość o zaatakowanym dziecku, czy rannym mężczyźnie, pogląd będzie skrajnie różny. Mleko się rozlało. Wyjścia dobrego nie ma.
Sytuacja jest patowa
Byłoby nim to, co robi się w przypadku odławiania innych zwierząt dzikich gatunków. Media informowały nie raz o usypianym na jakiś czas łosiach, wywożonych potem do kompleksów leśnych. To proste, humanitarne (choć kosztowne) rozwiązanie w przypadku dzików jest niemożliwe. Dlaczego? Ano dlatego, że przepisy unijne w związku z afrykańskim pomorem świń (ASF) zabraniają odławiania i przewożenia akurat tych zwierząt – tłumaczą urzędnicy. W związku z tym przez lata, gdy dziki się pojawiły, próbowano je przepędzać. Zwierząt jest coraz więcej i stają się niebezpieczne, więc zezwolono na odstrzał, który budzi kontrowersje. Nie chodzi tylko o zabicie zwierząt, ale też o strzelanie w pobliżu zabudowań, czasem na oczach mieszkańców, w tym dzieci. Internet już podzielił się na dwa fanatyczne nomen omen stada. Jedni wrzeszczą, że dobrze, zwierzaki trzeba wybić, i robią heheszki. Inni chcą dzikom… palić znicze. Obie postawy są głupie, a problem należałoby rozwiązać.
Procedura wydaje się głupia
Na dłuższą metę można pozbyć się problemu dzięki rozwiązaniom systemowym. W krótszej perspektywie może należałoby jednak pomyśleć o doraźnym zadziałaniu wbrew odgórnym regulacjom. Nie bardzo wiem, czemu akurat uśpienie i wywiezienie zwierząt w ich naturalne miejsce ma bardziej zagrażać rozwojem ASF, niż przepędzanie ich z miejsca na miejsce. A wywiezienie zwierząt byłoby i dobre dla nich – trafiłyby do naturalnego środowiska, jak i dla bezpieczeństwa miast. Swoją drogą, warto też zadbać o czystość wokół naszych posesji. Odpady, śmieci, otwarte altanki śmietnikowe z reszkami jedzenia, są zaproszeniem nie tylko dla przybyszów z lasów, ale i dla szczurów, które są w mieście zawsze problemem. Poprzez zapraszanie gryzoni do naszych siedzib, stają się problemem ogromnym. Przypomnijmy, że o problemie dzików w mieście pisaliśmy już kilka tygodni temu, zamieściliśmy relacje ludzi, którzy mieli z nieproszonymi gośćmi do czynienia. Bez żadnych skrajności – dzik jest stworzeniem Bożym, jednak może być niebezpieczny. Warto o tym pamiętać.
Anna Kotlarska







