Potworna zbrodnia w Śródmieściu. Bezdomny podejrzany jest o spalenie mieszkania z jego znajomą w środku. Młoda kobieta spłonęła żywcem. Podejrzany miał mówić, że mieszkanie jest nawiedzone oraz chwalić się, że rozpalił grilla. Policja podała szokujące dane.
Tragedia rozegrała się półtora roku temu, ale policja poinformowała o niej dopiero 1 października. Jak informuje Komenda Stołeczna, 30 marca 2024 roku doszło do pożaru na Nowym Świecie. Jako pierwsi na miejscu zdarzenia pojawili się policjanci. Weszli do zadymionego budynku. W jednym z lokali trwał poważny pożar, a funkcjonariusze przy użyciu gaśnicy walczyli z ogniem. Po chwili na miejsce przyjechała Państwowa Straż Pożarna, a strażacy opanowali żywioł. Teren zdarzenia zabezpieczono, a do mieszkania, w którym wybuchł pożar, weszli kryminalni z warszawskiego Śródmieścia. Dokonali makabrycznego odkrycia. W najbardziej zniszczonym pomieszczeniu policjanci znaleźli ciało człowieka – relacjonuje policja.
W spalonym mieszkaniu zwęglone zwłoki
Policyjni technicy kryminalistyki, policjanci kryminalni i z prewencji poddali lokal wielogodzinnym i szczegółowym oględzinom. Ustalili osoby mogące mieć ważne informacje. Zabezpieczyli materiał dowodowy, który wskazywał, że zdarzenie nie było nieszczęśliwym wypadkiem lub awarią techniczną. Czynności na miejscu nadzorował prokurator z Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ – relacjonuje policja. Ofiarą pożaru okazała się 31-letnia kobieta w kryzysie bezdomności. Jej tożsamość eksperci ustalili za pomocą badań DNA. Policjanci przesłuchali kilkanaście osób z otoczenia ofiary. Powstały liczne ekspertyzy i opinie biegłych. Policjanci pod nadzorem prokuratora odtworzyli przebieg zdarzeń. Jak się okazało, tragicznego wieczora 31-latka spędzała czas wraz ze swoim 41-letnim partnerem w opuszczonym mieszkaniu przy ulicy Nowy Świat. Oboje byli w kryzysie bezdomności i weszli do środka, aby odpocząć. Mężczyzna wyszedł z lokalu, a kobieta zasnęła i została sama. W pewnym momencie do mieszkania wszedł inny mężczyzna. Był to 33-latek, który ponad godzinę wcześniej opuścił to samo mieszkanie, w którym czasem nocował – relacjonuje policja.
Mówił, że rozpalił grilla
Według policji 33-latek polał kobietę oraz łóżko, na którym leżała, łatwopalną substancją i podłożył ogień. Potem wyszedł z mieszkania i stanął kilkadziesiąt metrów od budynku. Obserwował pożar i działania ratownicze służb. Z relacji kilku osób wynika, że podejrzany chwalił się po zdarzeniu, że „rozpalił w mieszkaniu grilla i zostawił otwarte drzwi, żeby był lepszy cug” – relacjonuje policja. Śledczy sprawdzili motywy, jakimi kierował się domniemany sprawca. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna był ostro skonfliktowany ze zmarłą. Twierdził też, że mieszkanie jest nawiedzone i należy je spalić, bo dzieją się tam dziwne rzeczy. Jak się okazało, 33-letni podejrzany przebywa dziś w zakładzie karnym za niezapłacone grzywny. Z więzienia policjanci doprowadzili go do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa 31-latki ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do winy. Sąd aresztował podejrzanego na trzy miesiące. Mężczyźnie grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności – podsumowuje policja.




