Napad na salon jubilerski we Włochach. Zamaskowany mężczyzna wtargnął do salonu, przedmiotem przypominającym broń zastraszył właściciela. Napastnik, uciekając, zgubił część łupu. Wpadł ze wspólnikiem. Grozi im do 12 lat więzienia.
Do zdarzenia doszło w piątek, przy ulicy Popularnej. Jak informuje stołeczna policja, do salonu jubilerskiego wszedł zamaskowany napastnik. Wyjął przedmiot przypominający broń. Zażądał od właściciela wydania biżuterii. Przerażony mężczyzna wydał biżuterię, sprawca spakował ją w torby i uciekł. Pokrzywdzony oszacował straty na około 115 tysięcy złotych. Na miejscu pojawili się policjanci z Włoch i Ochoty, rozpoczęli poszukiwania sprawcy. W trakcie ucieczki sprawca… zgubił część skradzionej biżuterii. Na Mokotowie policjanci odnaleźli pojazd, do którego sprawca po napadzie wsiadł i odjechał. Kryminalni zauważyli, że w pewnym momencie podjeżdża laweta samochodowa, na którą wciągane jest osobowe bmw, którym odjechał sprawca. Funkcjonariusze zatrzymali cztery osoby – relacjonuje policja. Niebawem zatrzymali kolejną osobę, która mogła mieć związek z napadem. Trzy osoby po przesłuchaniu w charakterze świadka mogły iść do domu. Pozostali, 24-latek i 25-latek usłyszeli zarzuty rozboju. Sąd tymczasowo aresztował ich na trzy miesiące – relacjonuje policja. Za rozbój grozi kara nawet do 12 lat więzienia.



