Rozebraną kobietę idącą ulicą, przy trzaskającym mrozie zauważyli strażnicy miejscy na Targówku. Kobiecie groziło śmiertelne niebezpieczeństwo. Służby apelują o zwracanie uwagi na innych.
Do zdarzenia doszło kilka dni temu na Targówku, późnym wieczorem. Jak relacjonuje straż miejska, kobieta, w wieku około 50 lat, rozebrana od pasa w górę, szła chodnikiem wzdłuż ruchliwej ulicy Wysockiego. Zauważyła ją jedna z załóg straży miejskiej. Temperatura powietrza wynosiła wtedy minus 8 stopni Celsjusza. Kobieta poruszała się szybkim, gwałtownym krokiem, nie zwracając uwagi na otoczenie. Jej zachowanie wskazywało na zaburzenia psychiczne lub użycie środków psychoaktywnych. Groziło jej śmiertelne wychłodzenie, a w razie wtargnięcia na jezdnię – wypadek. Strażnicy natychmiast podjęli próbę udzielenia pomocy, lecz początkowo bezskutecznie. Kobieta nie pozwoliła okryć się kocem termicznym. Zrzuciła go z siebie, zaczęła tarzać się w śniegu, wykrzykiwała, że „chce umrzeć”. Funkcjonariusze wezwali przez radio pogotowie i kontynuowali wysiłki w kierunku uspokojenia kobiety. W końcu 50-latka pozwoliła zabezpieczyć się przed mrozem kocami termicznymi. Usiadła na chodniku. Funkcjonariusze prowadzili z nią rozmowę aż do przybycia zespołu ratunkowego, który po wstępnym badaniu zadecydował o konieczności udzielenia pomocy szpitalnej – relacjonuje straż miejska. Warto pamiętać o tym, by szczególnie w tak mroźne dni nie przechodzić obojętnie obok osób mogących potrzebować pomocy.



