Wjechał autem w przystanek, wbił się przodem w betonową zaporę. Do bardzo groźnego zderzenia doszło we wtorek na Białołęce.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 14 października wieczorem na Białołęce. Jak relacjonuje straż miejska, funkcjonariusze zauważyli stojącego na przystanku mercedesa. Samochód zaparkowany był nieprzepisowo, a do tego niechlujnie – tył auta wystawał na jezdnię. Dopiero kiedy funkcjonariusze zbliżyli się do pojazdu, zorientowali się, że jest uszkodzony. Nad maską unosił się jeszcze dym, przód samochodu wbity był w betonową zaporę. Na ziemię spływał ciepły płyn. Funkcjonariusze zabezpieczyli ulicę, ustawiając w bezpiecznej odległości radiowóz z włączonymi światłami błyskowymi. W kabinie auta nie było nikogo – relacjonuje straż miejska. Na szczęście wypływająca lepka ciecz nie była benzyną, ale olejem silnikowym. Strażnicy powiadomili służby, po chwili na miejscu pojawił się kierowca samochody. Mężczyzna był trzeźwy, świadomy, lecz w lekkim szoku powypadkowym. Funkcjonariusze pozostali z nim, obserwując czy stan zdrowia kierowcy się nie pogarsza do czasu przyjazdu straży pożarnej i policji. Kiedy strażacy potwierdzili, że wyciek z auta nie zagraża innym, strażnicy miejscy powiadomili pogotowie porządkowe o konieczności uprzątnięcia okolicy zdarzenia, sprawę wypadku przekazali policji – podsumowuje straż miejska.



