Rozmawiałem niedawno z kilkoma znajomymi o bardzo różnych poglądach politycznych. I rozmowy te miały ciekawy, choć mało optymistyczny dla naszego kraju i dla nas wszystkich przebieg. Nie liczy się to, czy projekt jest dobry, czy zły. Co oznacza dla Polski. Ważne jest, czy zaszkodzi „tym drugim” – pisze Przemysław Harczuk.
Sympatyk PiS zachwycał się, że Przemysław Czarnek kandyduje na premiera. „Przecież go nie lubisz”, powiedziałem. „Tak, ale Platfusy nie lubią go bardziej” – odparł. Później stwierdził, że super, że prezydent zawetował ustawę o SAFE, „pokazał Tuskowi, gdzie raki zimują”. Znajomy z przeciwnej strony barykady w sprawie europejskiego kredytu miał inne zdanie. „I tak Donald przechytrzy Kaczora”, mówił ze swadą. Zwolennik PiS na argument, że przecież prezydent zawetował też ustawę ograniczającą areszty wydobywcze, wzruszył ramionami, mówiąc, „co z tego, jak platfusy posiedzą, to zmiękną”. Sympatyk obecnego rządu, gdy opowiadałem mu o sprawie Mirosława Ciełuszeckiego i Marka Karpia ostro mi przerwał „co tam zniszczenie jakichś przedsiębiorców, gdy trzeba się pozbyć pisowskich złogów”. I nie powiem, by rozmowy te mnie załamały, czy nawet zaskoczyły. Od dawna ustawa jest dobra wtedy, gdy chcą jej „nasi”. Zła, gdy „nasi” ją krytykują. Nawet gdy rok temu zajmowali skrajnie odmienne stanowisko. Bezpieczeństwo? Polska? Dobro ludzi? Zapomnijmy.
Z nami tak łatwo nie będzie
W „Nowym Telegrafie Warszawskim” tak łatwo nie będzie. Jesteśmy redakcją konserwatywną, ale niepartyjną. Popieramy tradycję, ale nie jesteśmy przeciwko zieleni, czy zwierzakom. Przeciwnie, uważamy, że szacunek do Bożego Stworzenia jest fundamentem chrześcijaństwa. W najnowszym wydaniu Magazynu NTW piszemy właśnie o konserwatywnym podejściu do zwierząt. I pokazujemy, jak fatalnie kończy się ich złe traktowanie. Przykłady bestialstwa, które miały miejsce w regionie w ostatnich latach oburzą każdego, kto ma, choć odrobinę przyzwoitości. Radni stolicy ostatecznie przegłosowali zakaz nocnej sprzedaży alkoholu. Mieszkańcy jak zawsze są podzieleni, choć większość projekt popiera. Publikujemy kolejny odcinek cyklu o sprawie Mirosława Ciełuszeckiego, piszemy też (kolejny raz!) o szkodliwości aresztów wydobywczych. Część komentatorów atakuje selekcjonera Jana Urbana za to, że wysłał dziwne powołania. Rzecz w tym, że… nie wysłał, kadrę ogłosi dopiero w piątek. Wyjaśniamy, o co chodzi. A dla chwili oddechu zachęcamy wszystkich do wiosennego i konserwatywnego – a jakże – spaceru po parkach prawego brzegu.









