Do 10 lat więzienia grozi 39-latkowi, który włamał się do mieszkania przy ulicy Smulikowskiego w Śródmieściu i ukradł laptopy o wartości około 12 tysięcy złotych. Wpadł zanim pokrzywdzona zdążyła zgłosić przestępstwo – na praskiej ulicy zwrócił na siebie uwagę policjantów. Funkcjonariusze znali go z wcześniejszych kradzieży.
Gdyby nie wcześniejsze zatrzymania w związku z kradzieżami, idący praską ulicą mężczyzna nie zwróciłby uwagi policyjnych wywiadowców. Na jego nieszczęście policjanci mężczyznę dobrze znali i go sprawdzili. Teraz 39-latek na wiele lat może trafić do więzienia. Do zdarzenia doszło kilka dni temu. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, policyjni wywiadowcy patrolowali Pragę. W pewnym momencie zauważyli mężczyznę, który już wielokrotnie był zatrzymywany za kradzieże sklepowe. Postanowili go skontrolować. Podczas interwencji u 39-latka znaleźli trzy laptopy. Mężczyzna mówił, że je kupił. Policjanci sprawdzili jednak urządzenia. W jednym z nich znaleźli numer telefonu, pod który zadzwonili. Okazało się, że laptopy należą do kobiety, która przed chwilą weszła do mieszkania, w którym doszło do włamania – relacjonuje policja. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę i doprowadzili do prokuratury. Tam 39-latek usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Sąd tymczasowo aresztował mężczyznę na trzy miesiące. Za kradzież z włamaniem grozi surowa kara – nawet do 10 lat więzienia – przypomina policja.



