Nie dość, że ma do odsiadki 180 dni za kratami, dodatkowo grozi mu pięć lat więzienia za kradzież. Ukrywał się na dworcach, nad Wisłą i w przygodnych miejscach. Gdy policjanci złapali poszukiwanego listem gończym 23-latka, mężczyzna z rozbrajającą szczerością oznajmił „ukradłem te pieniądze i już”.
Młody mężczyzna miał ukraść 1700 złotych z mieszkania. Jak informuje Komenda Stołeczna Policja, postępowanie w sprawie kradzieży prowadzi prokuratura rejonowa Warszawa-Praga Południe. Funkcjonariusze wpadli na trop 23-latka bez stałego miejsca pobytu. Mężczyzna pomieszkiwał na dworcach, nad Wisłą, w przygodnych miejscach. Jak się okazało ścigany listem gończym 23-latek miał do odbycia karę 180 dni pozbawienia wolności. Kilka dni temu funkcjonariusze ustalili miejsce, gdzie przebywa mężczyzna. Zatrzymali go – relacjonuje policja. Zapytany o kradzież pieniędzy zatrzymany od razu się przyznał i stwierdził, że nie wie, dlaczego ukradł, „po prostu, tak wyszło, ukradłem te pieniądze i już”. Śledczy przedstawili zatrzymanemu zarzut dokonania kradzieży. Po zakończeniu czynności mężczyzna trafił do aresztu śledczego w celu odbycia zasądzonej kary. Dodatkowo odpowie za kradzież – podsumowuje policja. Kradzież to przestępstwo z artykułu 278 Kodeksu Karnego: „Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.



