Bardzo groźna sytuacja na Pradze. Palił się zaparkowany wśród innych pojazdów, do tego przed budynkiem mieszkalnym samochód. Zbiegli się ludzie, a wybuch nastąpić mógł w każdej chwili. Samochodowa gaśnica nie wystarczyła.
Do zdarzenia doszło kilka dni temu na Pradze-Północ. Jak relacjonuje straż miejska, funkcjonariusze patrolowali samochodem okolice Placu Hallera. Nagle w lusterku wstecznym zauważyli podejrzany błysk. Gdy zawrócili, dostrzegli dym i płomienie wydobywające się spod maski zaparkowanego przy ulicy Szymanowskiego samochodu. Sytuacja była bardzo groźna. Auto paliło się przed budynkiem mieszkalnym, a obok stały zaparkowane, jeden obok drugiego, inne samochody – relacjonuje straż miejska. Funkcjonariusze zawiadomili straż pożarną, sami zaś upewnili się, czy wewnątrz ani w pobliżu płonącego auta nie ma ludzi. Podjęli próbę opanowania ognia, jednak samochodowa gaśnica tylko na krótki czas powstrzymała rozwój pożaru. Kiedy się wyczerpała, strażnicy odsunęli na większą odległość ciekawskich, którzy zaczęli pojawiać się na ulicy. Wybuch był realny. W tym momencie na Szymanowskiego dotarła policja i trzy wozy strażackie. Ich załogi opanowały ogień, nie dopuszczając do tragedii. Na szczęście nikt nie ucierpiał – podsumowuje straż miejska.



