Agresywny i bardzo pijany mężczyzna zaatakował ratowników medycznych, którzy chcieli mu pomóc. Nie obyło się bez interwencji straży miejskiej, a potem policji.
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 9 listopada. Jak relacjonuje straż miejska, przed 21.00 funkcjonariusze z VI Oddziału Terenowego otrzymali pilne zgłoszenie, że w rejonie ulicy Kawęczyńskiej ratownicy pogotowia mają problem z pijanym mężczyzną.
Gdy strażnicy przybyli na miejsce ratownicy poinformowali ich, że gdy dobudzali śpiącego na trawie 34-latka, ten w przypływie agresji rzucił butelką. Intensywna woń alkoholu, bełkotliwa mowa i chwiejny chód potwierdzały, że mężczyzna musiał wypić znaczną ilość alkoholu. Jego stan zagrażał nie tylko jemu samemu, ale także innym osobom na dość ruchliwej ulicy – relacjonuje straż miejska. Funkcjonariusze sprawdzili, czy mężczyzna nie posiada przy sobie niebezpiecznych narzędzi. W trakcie przeszukania 34-latek stawał się coraz bardziej agresywny i odmawiał wyjęcia rąk z kieszeni. Strażnicy skuli agresora kajdankami. Przy mężczyźnie znaleźli nóż tapicerski z wysuwanym ostrzem o długości 15 cm, pięć kulek suszu roślinnego o zapachu typowym dla marihuany oraz siedem podejrzanych białych tabletek w foliowym woreczku. Strażnicy wezwali na miejsce patrol policji, a po zabezpieczeniu przedmiotów umieścili mężczyznę w przedziale przewozowym. Po przybyciu na miejsce policjantów strażnicy przekazali ujętego obywatela Białorusi wraz z zabezpieczonymi przedmiotami – podsumowuje straż miejska.



