Wraca temat podziemnego przejścia pod ulicą Targową. Media poinformowały, że w obskurnym przejściu łączącym Okrzei z Ząbkowską jest brzydko i niebezpiecznie, tunel jest jaskinią narkotyków i hazardu. W mediach społecznościowych lewicowi działacze znów domagają się zasypania przejść tego typu. A może, zamiast zasypywać, lepiej je ucywilizować?
Spór o kładki nad ulicami i przejścia podziemne trwa od lat. Ruchy miejskie domagają się likwidacji tego typu miejsc i powstawania jak największej liczby przejść naziemnych, czyli po prostu „zebr”. Przeciwnicy argumentują, że miejscy społecznicy mówią o bezpieczeństwie, tymczasem chcą likwidować przejścia dla pieszych bezpieczniejsze. Sprawa nie jest tak prosta. Faktycznie przejścia naziemne są wygodniejsze, mogą (jeśli są dobrze zaplanowane, z sygnalizacją itd.) być w miarę bezpieczne. Pojawia się jednak problem, co z kładkami i dotychczasowymi przejściami pod ulicą.
Za kładkami nie zapłaczemy, z zasypywaniem przejść ostrożnie
W przypadku kładek sytuacja jest prosta. W zasadzie pozostawianie ich, jeśli stawiamy na przejścia po pasach, nie ma sensu. Obiekty tego typu są niemal zawsze obskurne, niewygodne, a zamontowane w nich windy potrafią się psuć. Utknięcie w takiej szklanej pułapce w upalny dzień do przyjemnych ani bezpiecznych doświadczeń nie należy. Poza tym nie bardzo wiadomo, jaki inny cel miałyby pełnić. Chyba jedynie awaryjnego wiaduktu na czas jakichś prac. Więc za kładkami nikt tęsknić nie będzie. Z przejściami podziemnymi, takimi jak to pod Targową, jest jednak inaczej. Ostatnio pojawił się materiał na warszawskich stronach „Gazety Wyborczej”, o obskurnym, wręcz obrzydliwym przejściu, będącym jednocześnie miejscem narkotyków, hazardu i przestępczości. Wszystko pod nosem policji, która nie reaguje. W kwestii samej obrzydliwości tego miejsca ciężko się nie zgodzić. Pojawiły się też od razu apele o to, by je zasypać. I tu już mamy poważne wątpliwości.
Cywilizować, nie niszczyć
Fakt, że dziś przejście pod Targową jest paskudne i mało bezpieczne nie musi oznaczać, że tak będzie zawsze. Jeśli faktycznie jest tak (powołujemy się na autorów materiału), że mimo monitoringu służby nie reagują, to należy się tej reakcji domagać – to po pierwsze. Po drugie – obskurne przejście można wyremontować. Odnowienie ścian, nawierzchni, schodów i opadających stropów, zamontowanie oświetlenia, zmieniłoby radykalnie wygląd tego miejsca. Zainstalowanie schodów ruchomych, poprawiłoby bezpieczeństwo. Po trzecie – w przypadku odnowienia tego miejsca można tam urządzić pasaż, wynająć dawne punkty handlowe kupcom bądź rzemieślnikom, na preferencyjnych warunkach. Może powstać mini galeria podkreślająca charakter Pragi. Po czwarte – pozostawienie przejścia nie musi przekreślać istnienia „zebry”, przeciwnie, może być doskonałym uzupełnieniem. Wreszcie po piąte – podziemne przejścia mogą służyć jako schronienie. Może bez przesady z uznawaniem ich za ewentualny schron w razie bombardowania, ale jako doraźne ukrycie jak najbardziej. Problemy z przejściami można rozwiązać, ich niszczenie trąci ideologią.
Link do oryginalnego zdjęcia: TUTAJ
Łucja Czechowska, Antoni Zankowicz






