Agresywny mężczyzna, który zaatakował ekspedientkę w sklepie na Pradze-Południe, trafił do szpitala. Jego działanie mogła wywołać choroba lub zażycie środków odurzających. Napastnik w masce wparował do sklepu, ekspedientkę szarpał, wyzywał, groził, że zabije.
Dramatyczna sytuacja miała miejsce kilka dni temu. Jak relacjonuje straż miejska, funkcjonariusze z VII Oddziału Terenowego przejeżdżali koło sklepu na Pradze-Południe. Zatrzymał ich mężczyzna, jak się okazało mąż ekspedientki. Powiedział, że dosłownie przed chwilą żonę zaatakował zamaskowany mężczyzna. Agresor miał kobietę szarpać, wymyślać jej i grozić odebraniem życia, po czym uciekł. Zaatakowana skarżyła się, że to już nie pierwsza wizyta agresora i boi się o swoje bezpieczeństwo. Strażnicy ruszyli w kierunku, w którym miał oddalić się sprawca. Po chwili zobaczyli go na drugim końcu ulicy – relacjonuje straż miejska. Biegnący mężczyzna nie reagował na wezwania do zatrzymania, na przystanku wskoczył do autobusu. Strażnicy pojechali za nim i wezwali wsparcie. Złapali napastnika kilka przecznic dalej, gdy 24-latek próbował wysiąść z pojazdu. Mężczyzna zachowywał się niebezpiecznie i irracjonalnie. Sprawiał wrażenie osoby chorej lub znajdującej się pod wpływem środków psychoaktywnych. Policja zdecydowała o przewiezieniu mężczyzny do szpitala – podsumowuje straż miejska.



