Nawet trzy lata więzienia grozi mężczyźnie, który w stanie głębokiego upojenia wybrał się koparką na zakupy. Po drodze zniszczył chodnik przy kapliczce, ogrodzenie posesji oraz połamał sosny. Szaleńczy rajd przerwali postronni świadkowie.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w ostatni piątek, 10 lipca, w miejscowości Stare Płudy w gminie Słomianka. Jak relacjonuje mazowiecka policja, kierujący koparką mężczyzna stracił panowanie nad pojazdem i wjechał na chodnik prowadzący do przydrożnej kapliczki, zniszczył jego strukturę. Potem taranował wszystko, co stanęło mu na drodze. Uderzył w ogrodzenie prywatnej posesji, złamał trzy rosnące w pobliżu sosny. Po zdemolowaniu otoczenia kierowca uciekł z miejsca zdarzenia – relacjonuje policja.
Ruszyli w pościg za koparką
Na bardzo specyficzny i niebezpieczny styl jazdy kierującego zareagowali postronni świadkowie. Ruszyli w pościg za uciekającą koparką i jednocześnie wezwali na miejsce policję. Funkcjonariusze namierzyli i zatrzymali uciekiniera. Podczas kontroli wyszło na jaw, dlaczego styl jazdy kierowcy był tak destrukcyjny. Badanie alkomatem wykazało, że 39-latek miał w organizmie blisko 3 promile alkoholu. Swoją podróż tłumaczył policjantom chęcią zrobienia zakupów w sklepie – relacjonuje policja. Jazda po alkoholu to nie koniec problemów mężczyzny. Okazało się, że zatrzymany nie miał uprawnień do kierowania pojazdami. W dodatku poruszał się maszyną bez obowiązkowego ubezpieczenia OC. Ani kierujący, ani pojazd, którym jechał, w ogóle nie mieli prawa znaleźć się na drodze. Nieodpowiedzialny kierujący stanie teraz przed sądem. Za spowodowanie kolizji, jazdę bez uprawnień oraz prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie głębokiej nietrzeźwości grożą mu surowe kary. Do trzech lat więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, wysoka grzywna – podsumowuje policja.






