Pozbycie się z Legii Jacka Magiery było błędem i rozpoczęło degrengoladę stołecznego klubu. Zatrudnienie Jacka Magiery i Jana Urbana w reprezentacji Polski przywróciło tę drużynę na właściwe tory. Niestety, wspaniałe plany już się nie spełnią – trener Magiera zmarł 10 kwietnia w wieku zaledwie 49 lat.
Po śmierci Jacka Magiery obok analiz czysto piłkarskich na pierwszy plan wysunęły się teksty o tym, jak dobrym trener był człowiekiem. Słusznie, bo jego zasady, przyznawanie się do wiary i tradycyjnych wartości, pedagogiczne podejście do zawodników i fakt, że w tak trudnym i zawistnym środowisku wszyscy wypowiadają się o nim dobrze, robi ogromne wrażenie. I budzi szacunek, podobnie jak dokonania trenerskie. A te były też imponujące. Dla mnie, jako sympatyka Legii Jacek Magiera był najlepszym trenerem ostatniej dekady. Co więcej – uważam, że od niesprawiedliwego usunięcia szkoleniowca z klubu zaczęła się degrengolada Legii. A od przyjścia duetu Jan Urban – Jacek Magiera do reprezentacji Polski zagościła w niej normalność.
Legenda Legii
Przypomnijmy, że w poprzedniej dekadzie Legia seryjnie wygrywała mistrzostwo Polski. Dzięki dobrym wynikom w europejskich pucharach drużyn Macieja Skorży, Jana Urbana, czy Henninga Berga, w sezonie 2016/17 legioniści mieli łatwiejszą ścieżkę w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Drużyna Besnika Hasiego w decydującym pojedynku wyeliminowała irlandzki Dundalk. Jednak albański szkoleniowiec nie czuł klubu, zespół kiepsko spisywał się w lidze, a w Champions League zaczął od klęski 0:6 z Borussią Dortmund. Kibice Legii mówili o zmarnowanym stuleciu klubów. I wtedy nastąpiła zmiana. Hasi odszedł, drużynę przejął Jacek Magiera. Wcześniej pracował przy Łazienkowskiej. Po zakończeniu kariery zawodniczej był asystentem m.in. Jana Urbana. Do stolicy wracał po przerwie – w 2016 roku prowadził (z powodzeniem) Zagłębie Sosnowiec. Ukochanemu klubowi nie mógł jednak odmówić. Jak tłumaczył – najpierw strzelmy pierwszego gola w Lidze Mistrzów, potem zdobądźmy punkt, wreszcie wygrajmy mecz.
Ostatni prowadził polski klub w Champions League
W Lidze Mistrzów pierwsza bramka padła w Madrycie, w przegranym spotkaniu z Realem. Potem Legia sensacyjnie zremisowała z Królewskimi 3:3. Przegrywała 0:2, prowadziła 3:2, ostatecznie remisując. Był to wielki Real, z Christiano Ronaldo w składzie i Zinedinem Zidane’m na ławce trenerskiej. Jedyny minus, że mecz rozgrywano przy pustych trybunach. Następnie był szalony mecz i 4:8 z Borussią w Dortmundzie. Na koniec wygrana 1:0 ze Sportingiem Lizbona, która dała trzecie miejsce w grupie. Wtedy dwie najlepsze drużyny awansowały do dalszej rundy, ostatnia odpadała. Trzecie miejsce dawało przepustkę do Ligi Europy. Tam legioniści odpadli z Ajaksem Amsterdam. Jacek Magiera to ostatni szkoleniowiec, który prowadził polską drużynę w Lidze Mistrzów. I jedyny w tym stuleciu. Sezon 2016/17 skończył się mistrzostwem Polski. W kolejnym z klubu odeszło kilku ważnych zawodników. Niestety władze klubu nie wytrzymały ciśnienia i zwolniły Jacka Magierę. Z perspektywy czasu tym bardziej widać, że decyzja o rozstaniu ze szkoleniowcem była błędem.
Człowiek nie do zastąpienia
Błędem kosztownym, bo uruchomił on całą serię ciągłych zmian szkoleniowców. Do Legii trafiali trenerzy o stylu ofensywnym i defensywnym, grający na czterech obrońców i skrzydłowych oraz na trójkę defensorów. Ostatnie mistrzostwo Legia zdobyła w sezonie 2020/21. O Lidze Mistrzów nie ma co marzyć. Ubiegły rok to ćwierćfinał Ligi Konferencji i Puchar Polski, teraz walka o utrzymanie. A Jacek Magiera poprowadził młodzieżową reprezentację w Mistrzostwach Świata, został wicemistrzem w Śląsku Wrocław. Od roku był drugim trenerem reprezentacji Jana Urbana. Przyjście duetu Urban-Magiera przywróciło w drużynie narodowej normalność. I dało nadzieję na dalszy rozwój reprezentacji. Były głosy, że w przyszłości to Jacek Magiera może być następcą Jana Urbana. A wielu kibiców Legii widziało go w przyszłości w klubie przy Łazienkowskiej. Niestety, wybitny szkoleniowiec zmarł 10 kwietnia. To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych. Są, pana Jacka nie da się zastąpić. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.



