Praga-Północ nie ma aż tak wielu fantastycznych parków, jak jej południowa sąsiadka. Choć dzielnicą jest w końcu mniejszą. A Park Praski oraz Miejski Ogród Zoologiczny imienia Antoniny i Jana Żabińskich są wspaniałym miejscem na odpoczynek i spacer z rodziną. Choć ze zwierzakami, tylko ten pierwszy.
W sobotę 21 marca rozpoczęła się kalendarzowa wiosna. I aura wygląda inaczej niż zwykle, to znaczy… wiosennie. W ostatnich latach zima była porą pluchy, deszczu, rzadziej śniegu. A początek wiosny bywał kapryśny. W tym roku jest inaczej. Jak za dawnych lat zima była śnieżna, mroźna i dosyć (w porównaniu do ostatnich lat) długa. Jednocześnie jak już przyszły cieplejsze dni, zmianę pory roku wyraźnie czuć w powietrzu. Wprawdzie ten weekend nie był tak ciepły, jak tydzień wcześniej, jednak nie ma powodu do narzekań. Na pewno warto udać się na spacer. Tym razem po Pradze-Północ. Gość, który odwiedziłby nas tydzień wcześniej musiałby być zachwycony zielonymi terenami Grochowa, Kamionka, Gocławia i Saskiej Kępy. Park Skaryszewski, Kamionkowskie Błonia Elekcyjne i inne robią wrażenie. Na Pradze-Północ wrażenie robi architektura, klimat starej Warszawy, wspaniałe, choć czasem wciąż zaniedbane zabytki. Nie znaczy to jednak, że nie ma terenów zielonych.
Park Praski
Spacer proponujemy zacząć od Parku Praskiego. Znajduje się on blisko dzikiego brzegu Wisły, a także w samym sąsiedztwie ZOO. „zadrzewiony przedsionek miejskiego ogrodu zoologicznego, a zarazem przestrzeń do swobodnych spacerów, gdzie do bliskości egzotycznych zwierząt tuż obok, za murami ZOO, nawiązują zwierzęce rzeźby porozrzucane po Parku” – reklamował park Miejski Zarząd Zieleni. Faktycznie bliskość z jednej strony Wisły, z drugiej ZOO, a z trzeciej zabytkowej starej Pragi, jest ogromnym atutem. Przed wojną w parku mieściła się wieża do skoków spadochronowych. A teren miał wybitnie rozrywkowy charakter. Nazwę Park Praski zyskał w roku 1916. Po wojnie Park Praski powiększono, a od 1990 roku jest zabytkiem. W 2018 roku doszło tam do tragedii, konar spadł na rodzinę z dziećmi. Matka i jej córeczka były w ciężkim stanie, półroczna dziewczynka zmarła. O tej sprawie pisaliśmy. A tematem bezpieczeństwa na terenie parków miejskich zajmiemy się w jednym z kolejnych wydań magazynu.
Przedsionek ZOO
Na terenie Parku Praskiego powstał ogród zoologiczny. Na terenie parku od strony Trasy W-Z jeszcze do niedawna był widoczny z ulicy widok niedźwiedzi brunatnych. Miejsce spotkań wielu zakochanych umawiających się „przy miśkach”. I nadal jest tam wybieg, ale nie ma tam misiów. Przeniesiono je po tym, gdy w 2020 roku człowiek wtargnął na wybieg i zaatakował niedźwiedzia. Intruz mocno przestraszył niedźwiedzicę Sabinę. Miał masę szczęścia. Zwrócił na siebie uwagę mającej słaby wzrok, mocno sędziwej niedźwiedzicy, znającej ludzi. Atak był dla zwierzęcia szokiem. Gdyby jednak był tam młodszy osobnik, w pełni sił, z intruza nie byłoby co zbierać. Tak przybysz z Krakowa zwiedził jedynie stołeczne komisariaty. Stał się znany w całej Polsce, ale chwały swojemu miastu nie przyniósł. Dyrekcja Ogrodu, w trosce o atakowane przez ludzi niedźwiedzie, przeniosła misie w inne miejsce. Przeprowadzkę planowano już od dawna, gdyż wybieg nie spełniał już norm. Atak intruza działania przyśpieszył.
Historia, zwierzęta i polityka
Tę historię przypominaliśmy również na naszych łamach. Ogród Zoologiczny w Warszawie powstał w latach 1927 – 1928, warszawiacy mogli go zwiedzać od 11 marca 1928 roku. Organizatorem stołecznego ZOO był Wenanty Burdziński, przyrodnik, który wcześniej zakładał też ogród w Kijowie. Po śmierci organizatora ogrodu dyrektorem został Jan Żabiński. W ogrodzie w okresie międzywojennym przyszło na świat słoniątko – samiczka Tuzinka, córka słonia Jasia i słonicy Kasi. Sukces był duży, to dopiero dwunasty w historii słoń, który przyszedł na świat w ogrodzie zoologicznym. Po wybuchu wojny część zwierząt – w tym Jaś i drapieżniki – została zastrzelona. Kasia zginęła podczas bombardowania, a liczne okazy – w tym uwielbiana przez Warszawiaków Tuzinka – trafiły do ogrodów na terenie III Rzeszy. Podczas okupacji w znajdującej się na terenie ZOO willi Antoniny i Jana Żabińskich małżeństwo ukrywało Żydów. Od 1 stycznia 2023 roku ogród nosi nazwę „Miejski Ogród Zoologiczny im. Antoniny i Jana Żabińskich w Warszawie” – pisaliśmy przed dwoma laty.
Tradycja do dziś
Jan Żabiński odtwarzał ogród po wojnie, dyrektorem był do roku 1952. Dwa lata później powstał wspomniany wybieg dla niedźwiedzi brunatnych od strony Alei Solidarności. Miejsce kultowe, ważny punkt orientacyjny. Całe pokolenia umawiały się na randki „przy miśkach”. Samym misiom nie było pewnie do śmiechu – wybieg był trochę za mały, zwierzęta doświadczały hałasu od ruchliwej ulicy, do tego zabezpieczenia były łatwe do sforsowania przez nieodpowiedzialnych ludzi. Gdy wreszcie doszło do ataku krakowskiego przybysza z promilami w 2020 roku dyrekcja przeniosła niedźwiedzie, ale wybieg nadal stanowi punkt orientacyjny. Co roku ZOO informuje o baby boom i przyjściu na świat nowych mieszkańców. Czasem przekazuje smutne informacje, na przykład o odejściu Pelagii, najstarszego hipopotama w Polsce. Spacer po ogrodzie jest fantastycznym doświadczeniem dla dorosłych i frajdą dla dzieci. Warto pamiętać, żeby podczas odwiedzin po pierwsze stosować się do zasad bezpieczeństwa, a po drugie nie dokarmiać zwierząt. W ten sposób robi się im krzywdę.
Pisząc materiał korzystaliśmy ze źródeł ogólnodostępnych, a także naszych artykułów w NTW



