Nie milkną echa poważnego wypadku, do jakiego doszło w poniedziałek, 19 stycznia na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej przy pl. Szembeka na Grochowskiej. Niebawem stanąć ma tam fotoradar. A skrzyżowanie w przyszłym roku ma przejść przebudowę.
W poniedziałek minął tydzień od jednej z najpotworniejszych tragedii w historii Grochowa. 19 stycznia, po 15.00 na skrzyżowaniu ulic Zamienieckiej i Grochowskiej przy placu Szembeka zderzyły się dwa samochody osobowe. Jeden z nich wypadł z drogi, dachował i uderzył w grupę pieszych. W wyniku zdarzenia obrażenia odniosły cztery osoby, w tym sześcioletni chłopczyk. Niestety dziecko nie przeżyło. Tragedia wstrząsnęła mieszkańcami. W jej miejscu pojawiły się znicze, maskotki. Mieszkańcy nie kryli łez i ogromnych emocji. Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi prokuratura. A sprawa wywołała też dyskusje o bezpieczeństwie ulicy Grochowskiej i samego skrzyżowania. Wielu nie szczędziło urzędnikom krytyki, za brak bezpieczeństwa na ulicy.
Będzie fotoradar
Zdaniem mieszkańców na feralnym skrzyżowaniu kierowcy często przekraczali prędkość. Środowiska lewicowe i ruchy miejskie domagają się zwężenia ulicy. Radni KO i PiS apelowali o niepodejmowanie gwałtownych ruchów, ale działanie systemowe. Jak informowało Radio ZET, prezydent Warszawy w rozmowie z rozgłośnią zapowiedział, że w kilka tygodni na feralnym skrzyżowaniu pojawi się fotoradar. Na przebudowę skrzyżowania poczekać trzeba będzie do przyszłego roku – informowała rozgłośnia. Z kolei „Super Express” zamieścił nagranie z wypadku, na którym widać sam moment zderzenia aut. Postępowanie w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Przypomnijmy, że według wstępnych ustaleń śledczych kierująca Fordem 28-latka wymusiła pierwszeństwo. Doszło do zderzenia z osobową Toyotą, która wypadła z drogi, dachowała i uderzyła w grupę ludzi. Prokuratura postawiła zarzuty obojgu kierującym. Kobieta wymusiła pierwszeństwo, mężczyzna według śledczych jechał zbyt szybko. Nie przyznał się do winy, kobieta się przyznała. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi surowa kara od 6 miesięcy do 12 lat więzienia.
Miejsce tragedii:






fot. ODH


