Zarzut usiłowania zabójstwa usłyszał 40-letni mężczyzna, który podejrzany jest o to, że podpalił mieszkanie ze swoimi znajomymi w środku. Dwie osoby trafiły do szpitala. A podejrzany najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie, grozi mu dożywocie.
Do zdarzenia doszło kilka dni temu w Radomiu. Jak relacjonuje mazowiecka policja, w bloku przy ulicy Limanowskiego doszło do pożaru. W jego wyniku dwie osoby trafiły do szpitala. Po ugaszeniu ognie policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia, wykonano m.in. czynności z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Nie ulegało wątpliwości, że doszło do podpalenia. Ktoś oblał benzyną drzwi i podpalił. Po kilku godzinach w jednym z mieszkań na terenie miasta policjanci zatrzymali mężczyznę, podejrzanego o dokonanie podpalenia. Okazał się nim 40-letni mieszkaniec Radomia. Mężczyzna trafił do policyjnej celi, a potem do Prokuratury Rejonowej Radom Zachód. Mężczyzna usłyszał zarzuty, m.in. usiłowania zabójstwa i sprowadzenie zdarzenia w postaci pożaru, który zagrażał życiu i zdrowiu wielu osób. W sobotę 10 stycznia sąd tymczasowo aresztował podejrzanego na okres trzech miesięcy – relacjonuje policja. O dalszym losie mężczyzny zadecyduje sąd. Za usiłowanie zabójstwa grozi kara nawet dożywotniego więzienia.



