Trener Rakowa Częstochowa na konferencji prasowej przyznał, że chce prowadzić Legię Warszawa. Właściciel częstochowskiego klubu Michał Świerczewski skomentował, że „chęć to połowa sukcesu, ale niewystarczająca”. Legia wciąż bez trenera.
Informacja o tym, że Marek Papszun ma poprowadzić Legię, przyćmiła nawet losowanie baraży o awans do Mistrzostw Europy. Sprawa jest dość napięta, a podczas ostatniej konferencji prasowej w środę Marek Papszun stwierdził, „Legia chce mnie jako trenera, ja chcę być trenerem Legii”.
Słowa szkoleniowca wywołały konsternację kibiców Rakowa. A prezes klubu skomentował w mediach społecznościowych, że „Chęć to połowa sukcesu. Niewystarczająca”. Na razie wiadomo, że toczą się negocjacje między władzami klubu. Sprawa budzi emocje kibiców. Z jednej strony Marek Papszun od wczesnej młodości kibicował Legii, praca w klubie była dla niego marzeniem. Już raz był tu przymierzany, ostatecznie jednak szkoleniowcem Legii został Kosta Runjaić. Z drugiej strony Papszun ma w Częstochowie status legendy. Wprowadził ten klub z II ligi do Ekstraklasy. Zdobył kolejno trzecie miejsce, dwa Puchary Polski, wicemistrzostwo i Mistrzostwo Polski. Teraz prowadzi klub w pucharach. Inną sprawą jest to, czy szkoleniowiec będzie dobrym wyborem dla Legii. Z jednej strony osiągał niewątpliwe sukcesy. Z drugiej słynął raczej z systematycznej i długofalowej pracy. W będącym w kryzysie stołecznym klubie zmiana i poprawa jakości konieczna jest „na już”. Niezależnie od tego patowa sytuacja nie służy żadnej ze stron.



