Legia Warszawa bez trenera. Edward Iordanescu, były szkoleniowiec reprezentacji Rumunii po porażce w Pucharze Polski przestał być trenerem pierwszego zespołu. Informację potwierdził klub.
Z Edwardem Iordanescu można było wiązać duże nadzieje. Jako selekcjoner reprezentacji Rumunii wyszedł z nią z grupy na Euro 2024. Jego drużyna rozbiła Ukrainę aż 3:0. W Legii zaczął kapitalnie, od wyjazdowej wygranej z Lechem Poznań w meczu o Superpuchar Polski. Dobrze zaczął w kwalifikacjach Ligi Europy. Wyeliminował dość mocny Banik Ostrawa. Jednak w meczu III rundy kwalifikacyjnej przyszła katastrofa na Cyprze, gdzie winę za porażkę trener sam wziął na siebie. Legioniści remisowali z AEK Larnaka do przerwy 1:1, w drugiej połowie dostali lanie 1:4, a mogło być gorzej. W rewanżu wygrana 2:1 nie wystarczyła.
Katastrofalna sytuacja
Na szczęście udało się pokonać Hibernians i awansować do Ligi Konferencji. Po dwóch niezłych meczach z drużynami z czołówki – Rakowem i Jagiellonią (remisy, w drugim spotkaniu legioniści byli lepsi) przyszłą idiotyczna porażka z Samsunsporem 0:1. Iordanescu wystawił tam rezerwy. Następnie oberwała od Górnika w Zabrzu 1:3 i również 1:3 z Zagłębiem w Lubinie. Nastroje poprawiła wygrana z Szachtarem Donieck 2:1. Potem był bezbramkowy remis z Lechem. I porażka 1:2 z Pogonią, która wyeliminowała Legię, obrońcę trofeum z Pucharu Polski. Bilans sezonu jesienią – Superpuchar Polski – wygrana. A poza tym? W Europie – odpadnięcie z Cypryjczykami w kwalifikacjach Ligi Europy, awans w dramatycznych okolicznościach do będącej niżej w hierarchii Ligi Konferencji. Tam porażka na własne życzenie w pierwszej kolejce i wygrana w drugiej. W Ekstraklasie dziesiąte miejsce, 10 punktów straty do lidera, 5 do miejsc gwarantujących miejsce w kwalifikacjach europejskich pucharów. I 6 punktów przewagi nad miejscem szesnastym, czyli spadkowym.
Koniec Iordanescu w Legii
Miejsce to zajmuje Lechia Gdańsk, która sezon zaczęła z pięcioma punktami ujemnymi. Gdyby nie to, przewaga nad strefą spadkową spadłaby do dwóch punktów. Jedynym (marnym) usprawiedliwieniem jest fakt, że legioniści mają jeden mecz zaległy, jednak i wygrana w nim tylko nieznacznie poprawiłaby sytuację. I wreszcie odpadnięcie z Pucharu Polski, już w pierwszym meczu. Owszem – są kluby, gdzie trenerów zatrudnia się na lata, a po okresie niepowodzeń następuje poprawa. Wtedy mówi się jasno – chodzi o długofalową koncepcję, trenera ocenimy za dwa sezony, wtedy drużyna ma być potęgą. Problem w tym, że sam Iordanescu robi wrażenie człowieka, który jest w Legii za karę. Dlatego klub chyba nie mógł podjąć innej decyzji. W piątek, 31 października rano „Przegląd Sportowy – Onet”, a potem inne media podały nieoficjalny komunikat o odejściu rumuńskiego szkoleniowca. Przed południem Legia wydała komunikat o tym, że Edward Iordanescu odchodzi z Legii. Tymczasowo szkoleniowcem zespołu będzie dotychczasowy asystent, Iñaki Astiz.



