Napastnicy w kominiarkach napadli na obywatelkę Ukrainy i jej znajomych. Jeden z agresorów miał młotek, który przystawił pokrzywdzonej do głowy. Zabrali telefon komórkowy znajomego kobiety i poszli. Jak się okazało dwóch spośród rozbójników to chłopcy, w wieku 14 i 15 lat. Młodszy uciekł z domu.
Do zdarzenia doszło w miniony czwartek, 9 października, późnym wieczorem na Białołęce. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, po zgłoszeniu rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia policjanci przybyli na miejsce zdarzenia. Ustalili, że do pokrzywdzonej obywatelki Ukrainy i jej znajomych podeszła grupka około 12 mężczyzn, z których dwóch było w kominiarkach. Jeden z nich miał przy sobie młotek. Przykładając go kobiecie do głowy, zażądał oddania telefonów i portfeli. Zagroził użyciem trzymanego w ręku narzędzia, jeśli jego żądania nie zostaną spełnione. Jeden ze znajomych kobiety obawiając się spełnienia tych gróźb, oddał swój telefon komórkowy drugiemu z mężczyzn w kominiarce. Agresorzy oddalili się – relacjonuje policja.
Funkcjonariusze, przeszukując teren, zauważyli grupkę osób, wśród której był jeden mężczyzna w kominiarce z młotkiem w ręku. Policjanci wydali mu polecenie odrzucenia tego niebezpiecznego narzędzia, a kiedy to uczynił, obezwładnili i zatrzymali podejrzanego. Okazało się, że to 15-letni mieszkaniec Warszawy. Niedaleko miejsca zatrzymania policjanci znaleźli zabrany telefon komórkowy. Funkcjonariusze ustalili też personalia drugiej osoby biorącej udział w rozboju. W ciągu następnych kilku godzin zatrzymali 14-latka. Chłopak ukrywał się pod łóżkiem w mieszkaniu jego dziewczyny. Okazało się, że dwa tygodnie wcześniej uciekł z domu. Obydwaj rozbójnicy trafili do Policyjnej Izby Dziecka. Sprawą zajmie się sąd rodzinny – relacjonuje policja. Za rozbój grozi kara od 2 do 15 lat więzienia, w przypadku użycia niebezpiecznego narzędzia kara może być wyższa i wynieść nawet 20 lat pozbawienia wolności. Dotyczy to jednak osób pełnoletnich. W przypadku chłopców najpewniej skończy się zakładem poprawczym, choć decyzję podejmować będzie sąd rodzinny.



