Na początku sierpnia autobus miejski przytrzasnął drzwiami 87-letnią kobietę. Staruszka upadła na ulicę. Z urazem ręki i twarzy trafiła do szpitala. Tam zmarła. Trwa śledztwo prokuratury.
Do zdarzenia doszło 7 sierpnia na Bielanach. Jak informował wtedy TVN Warszawa, autobus linii 116 zatrzymał się na przystanku Conrada. Starsza pani wysiadała, wtedy przytrzasnęły ją drzwi. Za chwilę 87-latka upadła na chodnik. Z urazem twarzy i ręki trafiła do szpitala. Kierowca był trzeźwy, ale pobrano też krew na obecność środków odurzających – informował TVN Warszawa. Wtedy informacje medialne oraz komunikaty śledczych nie sugerowały, że może dojść do aż takiej tragedii. Niestety, jak poinformowała we wtorek prokuratura szpital przekazał wiadomość o śmierci 87-latki. W sprawie trwa śledztwo, na razie prokuratura prowadzi je w sprawie. To znaczy, że nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów.
To nie pierwsza taka tragedia w stołecznej komunikacji miejskiej. Rok temu, w sierpniu 2022 roku do potwornego wypadku doszło na Pradze. Babcia i wnuczek wysiadali z tramwaju. Kobieta zdążyła wysiąść, ale drzwi przytrzasnęły 4-latka. Skład ruszył i pociągnął dziecko kilkadziesiąt minut. Chłopczyk zginął na miejscu. W tej sprawie prokuratura postawiła zarzuty motorniczemu. Zdaniem śledczych mężczyzna korzystał ze smartfona i nie śledził dokładnie tego, co dzieje się z tyłu tramwaju. Nie brak też jednak opinii, że do tragedii przyczynił się typ pojazdu. Był to stary skład, w którym trudniej było zorientować się, czy ktoś z tyłu wysiada, czy nie. Motorniczy odpowie przed sądem. W sprawie wypadku na Bielanach śledztwo się toczy.
(źródło: TVN Warszawa, SE.pl, Telegraf24)



