W październikowych wyborach mniejsze znaczenie mają wyniki PiS i Koaicji Obywatelskiej. Decydujące będzie to, które i z jakim wynikiem mniejsze formacje dostaną się do Sejmu. W 2015 roku dwie listy lewicowe – startująca jako koalicja Zjednoczona Lewica oraz partia Razem, nie weszły do Sejmu. Podobnie prawicowa partia KORWiN. Stracone głosy zagospodarował PiS, który bez jakiegoś super wyniku zyskał samodzielną większość. Dziś jest podobnie. O ile Lewica i Konfederacja w Sejmie raczej się znajdą, to Trzecia Droga może mieć problem. Musi przedstawić ciekawy pomysł na kampanię. Nieprzekroczenie progu 8 proc. może oznaczać kolejne lata rządów PiS – mówi dr Andrzej Anusz, politolog Instytut Piłsudskiego.
Wybory odbędą się 15 października. W wywiadzie dla Salonu 24 profesor Rafał Chwedoruk stwierdził, że niekoniecznie to dobry scenariusz dla partii rządzącej. Jak Pan to ocenia?
Dr Andrzej Anusz: Termin nie jest zaskoczeniem, widzę tu dwa elementy. Po pierwsze – kampania będzie krótka, co będzie w interesie formacji rządzącej. Po drugie, data jest symboliczna, to jest Dzień Papieski. Od od wielu lat obchodzony w polskim Kościele. To również dobry kontekst z punktu widzenia Zjednoczonej Prawicy.
Tu jednak pada argument, że osoba Świętego Jana Pawła II dziś jest oczywiście kochana przez wyborców o poglądach neutralnych, lub konserwatywnych, ale po lewej stronie bardzo krytykowana. Toczyła się na ten temat dyskusja. I – właśnie wspomniany profesor Chwedoruk – twierdzi, że to będzie element mobilizujący, ale dla środowisk antyklerykalnych?
Faktycznie w czasie, gdy toczyły się dyskusje na temat terminu, trwał w Polsce wielki spór o ocenę dorobku Świętego Jana Pawła II. I wydawało się, że kwestia oceny działań papieża – Polaka może być jakby elementem różnicującym polskie społeczeństwo w kontekście wyborów. Mobilizować zarówno wyborców Lewicy, jak i prawicy. Jednak wydaje się, że nie będzie miało to wielkiego znaczenia w październikowych wyborach i najbliższej kampanii.
Twierdzi Pan, że spory o religię i wartości mają w tym momencie znaczenie?
One mają znaczenie w kontekście społecznym. Ale jak wskazują ostatnie badania, mają bardzo niewielki wpływ na preferencje polityczne Polaków. Natomiast sam fakt, że wybory odbędą się w Dniu Papieskim, może być elementem konsolidującym. Choć, nie będzie to oczywiście rzecz w jakikolwiek sposób decydująca dla wyniku głosowania.
Partia rządząca ogłosiła też pytania referendalne, których celem jest ewidentnie wzmocnienie własnej pozycji. Sondaże wskazują jednak jednoznacznie, że to, czy ktoś rządzić będzie samodzielnie, czy będzie koalicja, zależy od wyniku mniejszych formacji. Słaby wynik Lewicy oraz niewejście Trzeciej Drogi, która ma jako koalicja próg 8 procent to kolejne lata rządów PiS i Zjednoczonej Prawicy. Warto wspomnieć, że w roku 2015 Zjednoczona Prawica dostała słabszy wynik niż w 2019. A jednak to cztery lata wcześniej miała mocniejszą przewagę w Sejmie, bo nie weszły do Sejmu Zjednoczona Lewica oraz partia KORWiN. Czy teraz będzie podobnie, czy też mniejsze formacje jednak wywalczą miejsce w parlamencie?
Faktycznie scenariusz, który się w tej chwili zaczyna nam się rysować, coraz bardziej przypomina wybory z 2015 roku. O tym, kto będzie rządził w większym stopniu przesądzą wyniki mniejszych formacji, niż wyniki największych ugrupowań. I ważniejsze będą błędy jednej, czy drugiej strony niż dobrze prowadzona kampania wyborcza. I kwestia wyniku Trzeciej Drogi jest w moim przekonaniu decydująca. Ten sojusz to ogromne ryzyko. Po pierwsze łączą się podmioty skrajnie różne. Z jednej strony najstarsza partia polityczna w Polsce, znana z pragmatyzmu i przysłowiowej obrotowości na scenie politycznej. A po drugiej stronie mamy środowisko, które miało wejść do polityki, by wyrzucić partyjniactwo. Do tego formacja wielkomiejska i proekologiczna, z drugiej ugrupowanie małych miejscowości, wsi, miasteczek, którego przedstawiciele mówili o „obronie kotleta”.
Ale cztery lata temu Ludowcy zawarli taki sojusz – z ruchem Kukiz’15. Formacją jeszcze głośniej krytykującą partyjniactwo. I osiągnęli spory sukces?
Tak, ale wtedy była jedna duża różnica. Kukiz’15 startował z listy Ludowców. PSL musiało przekroczyć próg 5 proc. Dziś Stronnictwo idzie razem z Polską 2050 Szymona Hołowni. Ale jako koalicja. A więc ma do pokonania próg aż 8 proc. I dziś nie postawiłbym pieniędzy na to, że to się uda. Na pewno Trzecia Droga w końcówce kampanii musi przedstawić coś specjalnego. Ta koalicja musi wykazać się bardzo ciekawą, sprawną kampanią wyborczą. A właśnie wynik Trzeciej Drogi może przesądzić o tym, kto będzie rządzić.
Nie przekroczenie progu 8 procent to prezent dla PiS?
Gdyby Trzecia Droga nie przekroczyła progu, to przy ordynacji d’Honta, premię za te głosy zmarnowane uzyska ten, kto zajmie pierwsze miejsce. Według sondaży będzie to PiS. Tak było w 2015 roku, kiedy szły dwie listy lewicowe. Koalicja Zjednoczonej Lewicy nie przekroczyła progu 8 proc. Druga partia Razem przekroczyła 3 proc. Obie znalazły się poza parlamentem. Kilkanaście procent głosów oddanych przez lewicowych wyborców po prostu się zmarnowało. I PiS jako formacja, która zajęła pierwsze miejsce, głosy te zagospodarował. I zyskał samodzielną większość w Sejmie. Tak więc Trzecia Droga musi przedstawić własny, mocny program. I ciekawy pomysł na kampanię, bo tylko w ten sposób przekroczy próg. A to jedyna opcja, by obecna opozycja przejęła władzę.



