Istniejąca od 70 lat kwiaciarnia przy ulicy Grenadierów zakończyła działalność. Powodem był problem z dostawą towarów. Naszym zdaniem należy wprowadzić konkretne rozwiązania, aby ułatwić życie przedsiębiorcom, bez szkody dla bezpieczeństwa pieszych. To nie musi być nierealne.
Po informacjach o upadku kwiaciarni rozgorzały dyskusje. Padają argumenty, że przedsiębiorcy „mogli nie wynajmować lokali w miejscu, gdzie nie mogą parkować”, albo „przecież mogą wynająć wózeczki i towar dostarczać”. „Wiedzący lepiej” nie wspominają o fakcie, że właściciele punktów nierzadko prowadzili działalność zanim wprowadzono ograniczenia w ruchu. A znów aby skorzystać z wózeczka też należy mieć miejsce parkingowe – skądś ten wózek musi towar przejąć. A z tym bywa różnie. Dlatego naszym zdaniem można wprowadzić prostą zasadę – godziny dla dostawców. To znaczy, w określonych godzinach, np. 6.00 – 8.00, lub 10.00-11.00 ewentualnie wieczorny byłby moment, w którym dostawca mógłby na czas rozładunku zatrzymać się przed danym punktem i rozładować towar. To chyba najlepsze rozwiązanie. Oczywiście dzielnica (również w odpowiedzi na nasze pytania) zaznacza, że każdy przedsiębiorca może wystąpić o miejsce parkingowe. Jednak zgodę nie zawsze przedsiębiorcy uzyskują. W przypadku pań prowadzących kwiaciarnię z Grenadierów był – wg informacji mediów społecznościowych – spory problem.
Coś trzeba zrobić
Pojawiają się propozycje dofinansowania wózków, którymi właściciele punktów bądź dostawcy mogliby przewieźć towar. To jednak rozwiązanie kosztowne z punktu widzenia budżetu dzielnicy. Tu zapewne pojawi się argument różnej maści przeciwników rzemiosła, handlu, przedsiębiorców. Że skoro ktoś prowadzi biznes, to powinien otwierać go w miejscu, gdzie dojazd dla kierowców nie jest problemem. Rzecz w tym, że najczęściej to przedsiębiorcy byli w danym miejscu wcześniej. Ograniczenia zatrzymywania się, wjazdu, motywowane bezpieczeństwem pieszych pojawiły się znacznie później. Niestety często w polskich miastach (Warszawa jest tu jednym z wielu) ogranicza się dojazd do lokalnych sklepów i zakładów, a ułatwia (nawet budując parkingi) do dyskontów. To jawna (może nieuświadomiona) dyskryminacja. I tak – dobro pieszych jest kluczowe. Ale wprowadzenie godzin dostaw, w czasie gdy ruch jest najmniejszy,nie musi stać z bezpieczeństwem pieszych w sprzeczności. Można przemyśleć inne rozwiązania. Ale coś zrobić należy, gdyż upadek lokalnych biznesów jest fatalne dla dzielnicy.



