Oszuści nie próżnują i nie ustają w wyszukiwaniu nowych form okradania innych. Boleśnie przekonały się o tym dwie mieszkanki Mazowsza. Do jednej z prośbą o pieniądze napisał wujek, do drugiej bliska koleżanka. Konta były prawdziwe. Ale ukradzione. Obie panie straciły pieniądze.
Oszustwa „na wnuczka”, „na policjanta” są znane. Podobnie na pracownika banku, czy na „administratora”. Jednak jest jeszcze jedna forma oszustwa, na którą nabrać się jest znacznie łatwiej. To sytuacja, w której oszuści przejmują konto prawdziwej osoby. W efekcie na Facebooku odzywa się do nas ktoś, kogo znamy, lubimy i komu ufamy. Możemy srogo się rozczarować.
Wiadomości wyglądały wiarygodnie
Przykład mieszkanek Mazowsza pokazuje, że czasem możemy rozmawiać z kimś zupełnie innym. Jak informuje mazowiecka policja, kilka dni temu do siedleckiej komendy zgłosiły się dwie kobiety. Obie padły ofiarami oszustw dokonanych tą samą metodą. Do jednej z pań odezwał się ktoś za pośrednictwem komunikatora internetowego. Wiadomość pochodziła od wujka. Konto było prawdziwe, więc kobieta nie miała żadnych podejrzeń. „Wujek” poprosił o pożyczkę w wysokości 2 tysięcy złotych, za pomocą kodu mobilnych płatności. Obiecywał szybki zwrot. Konto było prawdziwe, więc pokrzywdzona bez żadnych wątpliwości przelała środki. Do drugiej pokrzywdzonej dokładnie w ten sam sposób odezwała się bliska koleżanka. Tym razem różniła się jedynie kwota – prosiła o pożyczenie 1500 złotych. I w tym wypadku pokrzywdzona nie miała podejrzeń. Przelała pieniądze.
Konta prawdziwe, ale ukradzione
Niestety, okazało się, że owszem, konta należą do wujka i koleżanki pokrzywdzonych. Ale te prawdziwe konta włamali się oszuści. I pisały do pokrzywdzonych podszywając się pod ich bliskich – relacjonuje policja. To przestępstwo może być nawet groźniejsze od standardowych oszustw na policjanta, czy wnuczka. Wprawdzie tam przestępcy wyłudzają kwoty całego życia. Jednak mimo wszystko zachowując czujność łatwiej oszustwo rozpoznać. Tu mamy do czynienia z rzeczą perfidną, gdyż oszuści włamali się na konta istniejących, realnych osób. Dlatego też komunikując się przez internet stosujmy też zasadę ograniczonego zaufania. Gdy ktoś bliski, nawet z realnego konta prosi nas o pieniądze, dane wrażliwe itd., starajmy się zweryfikować, czy naprawdę mamy do czynienia z właścicielem konta, czy też może ktoś na to konto się włamał. Unikniemy w ten sposób poważnych problemów.



