Mężczyzna, który zginął w koszmarnym wypadku na Sokratesa na Bielanach był po części winny, bo powinien zauważyć i usłyszeć ryk pędzącego samochodu. Takie jest uzasadnienie sądu, który złagodził wyrok dla sprawcy.
Ta tragedia wstrząsnęła całą Polską. W chłodny, słoneczny poranek, pod koniec października 2019 roku trzyosobowa rodzina wyszła na spacer do parku. Byli to 33-letni Adam oraz jego żona z synkiem w wózku. Przechodzili przez przejście dla pieszych na ulicy Sokratesa. Przepuszczał ich samochód osobowy. W pewnym momencie zza niego wyskoczyła inna osobówka. Z potworną prędkością uderzyła w rodzinę. Niestety, 33-letni ojciec rodziny zginął na miejscu. Cudem nic nie stało się kobiecie i dziecku.
Potworny wypadek
Policja zbadała sprawcę – mężczyzna był trzeźwy. Zdaniem biegłych kierowca przekroczył znacznie (o 85 kilometrów!) prędkość w terenie zabudowanym – zamiast 50 jechał 135 km. na godzinę. Do tego samochód, za którego kierownicą siedział był nie do końca sprawny. Wg biegłych mężczyzna musiał zdawać sobie sprawę z zagrożenia, jakie powoduje dla innych użytkowników ruchu. Prokuratura uznała więc jego czyn za zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Czyli takie, gdzie sprawca nie działa by na pewno zabić, ale podejmuje działanie, o którym wie, że może doprowadzić do czyjejś śmierci. Groziła mu za to kara dożywotniego więzienia. Prokuratura chciała 15 lat więzienia. W 2021 roku sąd skazał go jednak za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to kara do 8 lat więzienia. Pierwszy wyrok wyniósł 7 lat i 10 miesięcy. W kolejnej instancji sąd złagodził karę o cztery miesiące. Uzasadnienie sądu, dlaczego złagodził wyrok, jest szokujące.
Kuriozalne uzasadnienie
Według sądu oczywiście wina kierowcy nie podlega dyskusji. Ale uznał, że pokrzywdzony mógł… zauważyć samochód, bo jego kolor był jaskrawy. Mógł też usłyszeć, bo jego silnik… ryczał. Eksperci przyznają, że sąd mógł z jakichś powodów złagodzić karę. Uznać, że na przykład oskarżony wyraził skruchę itd. Tu jednak szokuje przerzucanie części winy na ofiarę. Kierowca jechał nie tylko ze zbyt dużą prędkością, ale rzęchem nie nadającym się do jazdy, zlekceważył też inny samochód, który przepuszczał pieszych.
Mimo wszystko wnioski z tragedii?
Po tragedii na ulicy ZDM zamontował progi zwalniające, jednak było to rozwiązanie tymczasowe. W 2021 roku ruszył konkretny remont. Wszystkie istniejące przejścia dla pieszych przez ul. Sokratesa drogowcy skrócili i zabezpieczyli azylem. Powstało też nowe przejście na wysokości budynku nr 13. Po północno-zachodniej stronie, gdzie koncentrują się wszystkie sklepy i punkty usługowe, mieszkańcy zyskali szerszy chodnik. Dotychczasowy był bardzo wąski, a obok niego bez żadnej separacji przebiegała równie wąska droga dla rowerów. Po zmianach przebiega bliżej jezdni, a od pieszych oddziela ją pas zieleni – informuje ZDM.



