Gdy ktoś bardzo nie chce mieć dziecka, jest ono dla niego ciężarem, może zostawić je w oknie życia, gdzie maleństwo zyska fachową pomoc. Niestety, noworodek z Radzymina nie otrzymał szansy. Ciałko bezbronnego maleństwa zapchało kolektor ściekowy, znaleźli je pracownicy kanalizacji. Śledztwo prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.
Zwykła zdawałoby się awaria, zakończyła się prawdziwą makabrą. 2 maja, w środku majowego weekendu w Radzyminie doszło do zapchania kanalizacji. Na miejsce ruszyli pracownicy służb kanalizacyjnych. To, co odkryli sprawia, że włosy stają dęba. Zorientowali się co, a raczej kto zapchał kanalizację. Znaleźli maleńkie ciałko noworodka. Nie wiadomo, jak bezbronne maleństwo trafiło do kanalizacji. Na miejscu pojawiły się policja i prokurator. Oraz lekarz, który mógł jedynie stwierdzić zgon.
Początkowe makabryczne doniesienia mediów potwierdził Krzysztof Chaciński, burmistrz Radzymina: „Niestety te makabryczne doniesienia są prawdą. Przyczyną zatkania kolektora ściekowego okazały się zwłoki noworodka :( Ta dramatyczna sytuacja mogła skończyć się inaczej. Pamiętajmy że najbliższe „okno życia” gdzie można w bezpiecznym miejscu pozostawić dziecko którym z różnych powodów nie można sie zająć znajduje się w Warszawie przy ul Klopotowskiego 18 na Pradze” – napisał na Twitterze samorządowiec. Okno Życia przy Kłopotowskiego nie jest jedynym takim obiektem w stolicy. 22 kwietnia małego chłopca znaleziono w Oknie Życia przy ulicy Hożej.
(źródło: Twitter.com, NTW, RDC)



