Nieodpowiedzialnością, chamstwem, głupotą ale i frajerstwem wykazał się kierowca, który pił piwo prowadząc samochód. Przyuważył go policjant. Pijany kierowca słono zapłaci za swoje zachowanie.
Jazda autem po alkoholu jest skrajną nieodpowiedzialnością. Ale zazwyczaj dotyczy ludzi dzień po – czyli takich, którzy nie odczekali odpowiedniego czasu po spożyciu, myśleli, że są trzeźwi. To oczywiście żadne usprawiedliwienie – jak ktoś musi pić, może się zaopatrzyć w alkomat, bądź przed jazdą skontrolować trzeźwość na komisariacie. Wyższym poziomem głupoty i nieodpowiedzialności jest jazda bezpośrednio po spożyciu. W pełni świadoma. Kierowca, który kilka dni temu wyjechał na ulice Wilanowa przebił jednak wszystkich. Nie dość, że jechał po spożyciu, to wsiadł do swojego fiata z piwem. Jadąc ulicami dzielnicy otworzył browar i zaczął go pić. Miał pecha (a społeczeństwo szczęście). Pijącego w trakcie jazdy kierowcę fiata zauważył jadący prywatnym autem policjant z Mińska Mazowieckiego. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, funkcjonariusz był po służbie, ale
zatrzymał fiata i uniemożliwił kierowcy oddalenie się. Na miejsce wezwał kolegów w służbie. Przybyli policjanci przejęli czynności w tej sprawie. Badanie alkomatem kierowcy wykazało prawie półtora promila alkoholu w organizmie. Jak relacjonuje policja, funkcjonariusze zatrzymali 50-latkowi prawo jazdy. Sprawdzili też samochód. Okazało się, że fiat nie posiada aktualnych badań technicznych więc zatrzymali również dowód rejestracyjny – podsumowuje policja.



