Takie sytuacje także się zdarzają. Mieszkaniec powiatu pułtuskiego poszedł włamać się do świeżo wybudowanego domu w Wyszkowie. Budynek miał zabezpieczenia, które tak przestraszyły włamywacza, że nie tylko uciekł, ale zostawił przed posesją samochód. Z dokumentami i dowodami przestępczej działalności.
Wszystko działo się w miniony weekend. Jak informuje mazowiecka policja, w nocy z piątku na sobotę dyżurny wyszkowskiej komendy przyjął zgłoszenie o włamaniu do nowo wybudowanego domu na terenie gminy Wyszków. Na miejsce udali się policjanci wydziału kryminalnego. Z relacji właściciela nieruchomości wynikało, że złodziej uszkodził m.in. ogrodzenie posesji, drzwi garażowe, przez które włamywacz chciał się dostać do środka. Przeciął też przewody od kamer. Zabezpieczenia okazały się być skuteczne i uniemożliwiły wejście do domu – relacjonuje policja. Włamywacz spłoszył się i uciekł. Przestraszył się tak bardzo, że w trakcie ucieczki zapomniał zabrać samochodu, który zaparkował kilkadziesiąt metrów od miejsca przestępstwa.
W aucie policjanci znaleźli dokumenty tożsamości oraz narzędzia mogące służyć do włamań. Śledczy wspólnie z technikiem kryminalistyki wykonali oględziny i zabezpieczyli ślady – relacjonuje policja. Policjanci z Wyszkowa i Pułtuska zatrzymali dwóch mieszkańców powiatu pułtuskiego. Na podstawie zebranego materiału dowodowego zarzut usiłowania kradzieży z włamaniem usłyszał jeden z nich. 38-latek przyznał się do zarzucanego mu czynu. Prokurator wobec mężczyzny zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia – podsumowuje policja.



