Nie wiadomo, czy chciał się popisać, czy może skrywa coś, czego nie chciał ujawnić. Faktem jest, że kierowca, którego policjanci chcieli wylegitymować na Pradze nie tylko nie dał dowodu, ale odmawiał podania danych. Wyzwał i zaatakował funkcjonariuszy. Tożsamość i tak policja ustaliła. A krewkiemu kierowcy grozi kilka lat więzienia.
Wszystko zaczęło się kilkanaście minut przed godziną 22.00 na Pradze. Jak informuje Komenda Stołeczna Policji załoga patrolowa z Pragi Północ postanowiła skontrolować dwóch mężczyzn poruszających się fiatem. Pasażer bez problemu okazał mundurowym swój dowód osobisty. Kierowca zaś stwierdził, ze nie posiada przy sobie żadnych dokumentów. Mężczyzna nie chciał również podać swoich danych do legitymowania. Wymijająco odpowiadał na pytania policjantów. Aby ustalić dane mężczyzny policjanci przejechali z nim do komendy przy ulicy Jagiellońskiej. Pojazd, którym się poruszał zabezpieczyli na parkingu – relacjonuje policja.
Mężczyzna nie chciał zgodzić się na udział w badaniu daktyloskopijnym (odciski palców). Stał się agresywny – wyzywał policjantów i stawiał bierny opór – relacjonuje policja. Funkcjonariusze, aby zmusić mężczyznę do wykonywania poleceń użyli wobec niego siły fizycznej. W trakcie obezwładniania mężczyzna odepchnął jednego z mundurowych. Funkcjonariusze poinformowali go, że jest zatrzymany i założyli mu kajdanki. W trakcie kolejnych policyjnych czynności, zatrzymany w dalszym ciągu nie chciał podać swoich danych. Noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań. Jak informuje policja, następnego dnia dochodzeniowcy przy użyciu środków operacyjnych ustalili tożsamość zatrzymanego. Sprawę prowadzi policja, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Północ. We wtorek policjant przesłuchał podejrzanego. Przedstawił mu zarzuty dotyczące znieważenia interweniujących funkcjonariuszy i naruszenia nietykalności cielesnej. Za te przestępstwa mężczyźnie może grozić kara do 3 lat pozbawienia wolności podsumowuje policja.



