Ciężko chory pacjent zniknął ze szpitala w Mińsku Mazowieckim. Sytuacja zagrażała jego życiu i zdrowiu. Rozpoczął się dramatyczny wyścig z czasem.
Dramatyczną akcję przeprowadzili policjanci w Mińsku Mazowieckim. Jak informuje Komenda Stołeczna Policja w zeszły wtorek dyżurny przyjął zgłoszenie, że ze szpitala oddalił się pacjent. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, bo lżej chorzy pacjenci, choć to niezgodne z regulaminem, czasem ze szpitala wychodzą. W tym wypadku problem dotyczył jednak bardzo poważnie chorego człowieka, który mógł mieć zaburzenia świadomości. Wymagał stałej opieki medycznej. A sytuacja zagrażała jego życiu i zdrowiu. Jak relacjonuje policja dyżurny, który przyjął zgłoszenie do akcji zaangażował maksymalną możliwą liczbę mundurowych. Zaczął się wyścig z czasem i poszukiwania 52-letniego mężczyzny. Ponad 10 kilometrów od szpitala załoga zespołu patrolowo-interwencyjnego z Komisariatu Policji w Mrozach zauważyła pacjenta – relacjonuje policja. Mężczyzna nie był w stanie kontynuować dalszej drogi. Kontakt był z nim utrudniony. W związku z powyższym policjanci udzielili mężczyźnie pomocy przedmedycznej oraz niezwłocznie wezwali pogotowie ratunkowe. Karetka przyjechała na miejsce. Zawiozła pacjenta z powrotem do szpitala.



