Chwile grozy przeżyła rodzina blisko 90-letniego staruszka, który odwiedził swych bliskich pod Garwolinem. Senior opuścił rodzinną posesję, urwał się z nim kontakt. Biorąc pod uwagę, że starszy pan mieszka w Warszawie i nie zna terenu, ma blisko 90 lat i kłopoty z pamięcią, sytuacja była naprawdę poważna.
Wszystko działo się w ostatni weekend. Starszy człowiek, mieszkaniec Warszawy spędzał czas u bliskich w Trzciance, w gminie Wilga w powiecie garwolińskim. Nagle zniknął. Przez kilka godzin nie było z nim żadnego kontaktu. Rodzina na własną rękę próbowała odnaleźć 88-latka. Bez skutku. Niepokój bliskich narastał, zarówno z uwagi na wiek seniora, jak i na fakt, że nie znał on terenu – na co dzień mieszka w Warszawie. Co więcej, cierpi na zaniki pamięci. Jak informuje mazowiecka policja, w sobotę, 21 sierpnia około godz. 16.00 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie odebrał pilne zgłoszenie. Dotyczyło ono zaginięcia 88-letniego mężczyzny.
Pełna mobilizacja
Komunikat wraz z rysopisem 88-latka trafił do wszystkich patroli, które rozpoczęły poszukiwania zaginionego. Razem ze strażakami funkcjonariusze przeczesywali rejony przyległe do miejsca, w którym zaginiony widziany był po raz ostatni. Przeszukiwali pobliskie lasy i sąsiednie miejscowości – relacjonuje policja. Podjęte wysiłki przyniosły oczekiwany efekt. Druh Ochotniczej Straży Pożarnej znalazł 88-latka w innej miejscowości, oddalonej o około 10 kilometrów od miejsca, z którego wyszedł. Przekazał seniora pod opiekę opiekunom – podsumowuje policja.



