Mężczyzna leżał na jezdni, wyglądał na rannego. Gdy funkcjonariusze podeszli blisko usłyszeli… chrapanie. Ale sytuacja była groźna. Gdyby nadjechał samochód, człowiek mógł zginąć.
Miejsce do spania jest bardzo ważne. Kupując odpowiednie łóżko należy zwrócić uwagę na to, czy jest odpowiednie dla naszego kręgosłupa. Gdy śpimy poza domem szukamy odpowiedniego hotelu, bądź kwatery. Ważną kwestią jest bezpieczeństwo. Na pewno bezpieczne nie jest spanie na powietrzu. A już tym bardziej na ruchliwej ulicy, którą jeżdżą samochody. Na to właśnie zdecydował się mężczyzna, który spał na jezdni w Ursusie. Jak relacjonuje Straż Miejska, po godzinie 10.00 funkcjonariusze patrolowali ulicę Dzieci Warszawy. Nieopodal ulicy Traktorzystów zobaczyli leżącego na jezdni człowieka. Natychmiast zatrzymali radiowóz i podbiegli do mężczyzny. Bali się, że człowiek był poszkodowany w wypadku. Po podejściu bliżej usłyszeli… chrapanie. Od mężczyzny czuć było alkohol. Po dobudzeniu „śpiocha” funkcjonariusze upewnili się, że nie był ranny, ale ze względu na dość znaczną ilość spożytych „procentów” nie był w stanie utrzymać pionu. Jego mowa była bełkotliwa. 40-latek nie krył, że tego dnia wypił sporo alkoholu i był wyraźnie zdumiony w jaki sposób znalazł się w nieznanym sobie miejscu – relacjonuje Straż Miejska. Ponieważ mężczyzna nie posiadał dokumentów, aby ustalić jego dane strażnicy wezwali patrol policji. Policjanci przewieźli 40-latka do komendy rejonowej, ale i tam, nie udało się potwierdzić jego tożsamości. Być może uda się to zrobić, gdy mężczyzna wytrzeźwieje – podsumowuje Straż Miejska



