Jest maleńka, ruda i dopiero otwiera swoje oczka, by oglądać świat. Zamiast wtulać się w futerko swojej mamy mała wiewiórka przeżyła już mrożącą krew w żyłach historię. Zwierzątko wypadło z gniazda. Na prywatnej posesji na Choszczówce znalazł je mieszkaniec domu. Wezwał pomoc Straży Miejskiej.
Jak informuje Straż Miejska, w poniedziałek, około godziny 8.30 funkcjonariusze Ekopatrolu otrzymali pilne zgłoszenie. Przy ulicy Henrykowskiej na Białołęce malutka wiewiórka wypadła z gniazda. Strażnicy podjęli interwencję. Na miejscu zastali mieszkańca domu, który opowiedział im historię rudego oseska. Jak relacjonuje Straż Miejska, mężczyzna malucha znalazł w niedzielę 17 lipca pod drzewem. Początkowo obserwował zwierzątko oczekując, że odnajdzie je jego matka. Mimo długiej obserwacji, maluchem nie zainteresowała się żadna wiewiórka. Wtedy mieszkaniec Białołęki zabrał oseska do kartonu i zaniósł do domu – relacjonuje Straż Miejska. W poniedziałek, 18 lipca rano mężczyzna zadzwonił po strażników miejskich. Funkcjonariusze Eko Patrolu przyjechali na miejsce. Odebrali wiewiórkę i zawieźli do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Lasów Miejskich w Warszawie. To wyspecjalizowana placówka, która opiekuje się dzikimi zwierzętami. Tam wiewiórczym dzidziusiem zajmą się specjaliści weterynarii. Maluch ma szansę dorosnąć i wrócić na wolność – podsumowuje Straż Miejska.



