Bazarek Gocław Pętla przy Bora-Komorowskiego to kawał historii Gocławia. Już go nie ma.
(Tekst archiwalny, przypominamy go w ramach podsumowania na koniec roku)
Wielu mieszkańców krytycznie odnosi się do likwidacji targowiska. – Uważam, że takie miejsca, jak bazarki, są elementem kształtującym naszą miejską tożsamość, klimat miasta, dzielnicy. Na pętli było sporo fajnych pawilonów, w których można było kupić wysokiej jakości żywność, itd. Szkoda – mówi pan Marek, mieszkaniec Gocławia. – Szkoda bazarku, ale wydaje mi się, że ludzie są trochę sami winni. Każdy dostaje dzikiego szału, gdy powstaje kolejny dyskont. Wielu moich znajomych robiło tak, że kupowało na co dzień w dyskoncie, a przed świętami wysokiej jakości produktu z bazarku. Ale jest jeden problem – ludzie stamtąd utrzymać się muszą przez cały rok, nie tylko w okresie świątecznym. W dodatku kilka fajnych pawilonów zostało zamkniętych już wcześniej. To miejsce dogorywało – mówi Edyta, klientka bazarku.
Bazar istniał od lat 90-ych XX wieku. Przeszedł wiele. W 2013 roku doszło na nim do niszczącego pożaru. Ogień strawił kilka pawilonów. Po nim kupcy się pozbierali. Później w 2014 roku znów były plotki o likwidacji targowiska. Po naciskach społecznych (także artykułach w Telegrafie 24) do likwidacji nie doszło. A władze spółdzielni Gocław-Lotnisko, która zarządzała terenem przekonywały, że do likwidacji bazaru na pewno nie dojdzie. Jednak mijały lata. Na pobliskiej pętli, której targowisko zawdzięczało nazwę, miał kończyć bieg tramwaj. Z inwestycji miasto się jednak wycofało. A III linia metra ma powstać za kilka lat. To dawało kupcom nadzieję, na pozostawienie ich miejsc pracy. W 2020 roku okazało się jednak, że są inne plany. Na miejscu bazarku mają powstać bloki. Pojawiły się propozycje alternatywnej lokalizacji. Na przykład umieszczenia punktów handlowych w miejscu dawnego „małego Tesco” przy ulicy gen. Fieldorfa. Ostatecznie bazar został zlikwidowany. Część kupców zakończyła działalność. Niektórzy wynajęli punkty handlowe w innych miejscach.



