
Sprawa ulicy Lecha Kaczyńskiego od lat niepotrzebnie jest tematem politycznego sporu. Oczywiście – w sytuacji, gdy brat nieżyjącego prezydenta jest nie tylko liderem formacji rządzącej, ale też formalnie wicepremierem, a nieformalnie najważniejszą osobą w kraju, od polityki uciec ciężko. Ale też nawet przy tak mocnym upolitycznieniu, gdyby władze Warszawy (z przeciwnego obozu niż PiS) zdecydowały się na ulicę Lecha Kaczyńskiego, mogłyby też podkreślić te wątki w polityce śp. prezydenta, które dziś nie są wygodne dla obecnie rządzących. Choćby bardzo pryncypialan polityka wschodnia, czy pryncypialne podejście do praworządności itd. Ale abstrahując od samego sporu politycznego. Prezydent Lech Kaczyński nie był jedynie politykiem danej opcji, ministrem sprawiedliwości i prezydentem RP. Był także prezydentem Warszawy. To jemu zawdzięczamy Muzeum Powstania Warszawskiego (od początku do końca), był też inicjatorem budowy Centrum Nauki Kopernik. Na pewno Lech Kaczyński ma miejsce w stolicy Polski i jej historii. I na swoją ulicę w mieście, którego był prezydentem, z pewnością zasługuje.
Łucja Czechowska



